Kliknij tutaj --> ⛄ nic mi sie nie chce

Nic mi się niechce. 479,943 likes · 15,820 talking about this. Świat rozrywki memy oraz śmieszne filmiki We need to make a distinction between "chcę" i "nie chce mi się". They convey different messages. Chciałbym już zjeść obiad i móc dalej pracować, ale nie chce mi się jeść. I would like to eat dinner already and be able to get back to work, but I'm not hungry. Chcę teraz pracować, ale nie chce mi się pracować. I want to be working right now, but I'm just not in the mood for work Odpowiedzi do poprzedniego zadania oraz nastepny ''krok przyimkowy''PRZYIMKI cz 1 https://www.youtube.com/watch?v=9UcXjVV96rQER - zastosowanie https://www.yo Nie chce mi się By: Tapety na pulpit On: 16:08. Udostępnij ; Description: fajne teksty o braku chęci, nic mi się nie chce memy, brak energii i werwy, Jeżeli dziewczyna nie wie czego chce, to oznacza ŻE CZEGOŚ NIE CHCE. I odnosi się to do wielu rzeczy: dziewczyna nie wie czy chce się spotkać; dziewczyna nie wie czy chce związku; Oczywiście w takich sytuacjach kobieta będzie Ci mówić, że jest bardzo chętna i w ogóle, ale… Zawsze musi być jakaś wymówka! Les Meilleurs Sites De Rencontre Belge. Od jakiegoś czasu (rok, połtora) nic mi sie totalnie nie chce. Poza praca praktycznie nigdzie nie wychodzę, odmawiam przyjaciołom jeśli proponują spotkanie wykręcając się za każdym razem jakimis obowiązkami. Praktycznie caly czas siedzę na kanapie gapiąc sie w sufit. Mam świadomość ze warto byloby coś ze sobą zrobić, gdzieś się ruszyć, ale totalnie nie mogę się zebrać zeby to zrobić. Siedząc w pracy nie mogę doczekać sie kiedy wróce na moją "kanapę" - jak już na niej jestem - uświadamiam sobie że to kolejny dzień gapienia się w sufit i że to bez sensu - postanawiam za każdym razem "od jutra" to zmienic - a na następny dzień jest to samo. Mam świadomość iż zycie przecieka mi przez palce ale nie potrafię w żaden sposób znależć impulsu do zmiany. Tematy które mnie kiedyś interesowały - nie interesują mnie zupelnie. Kiedyś mialem ambitne plany, cele w życiu, mnóstwo różnych zajęć - teraz nie mam ani żadnego hobby, żadnych planów, znajomych też coraz mniej. Najbliższa mi osoba odeszla ode mnie - doskonale wiedziałem że do tego dojdzie, bo ile można wytrzymać z takim warzywkiem gapiącym się w sufit - ale nawet nie zareagowałem żeby coś zmienić gdy zaczeło sie to wszystko psuc. Co się ze mną dzieje... Jak spowodować zeby wrocilo do mnie życie? Jak znależć w sobie energię, cel i chęci do działania? Jakiegokolwiek działania... Mam wrażenie, że większość osób ma w głowie wizję dobrego, produktywnego dnia. Żadnych opóźnień i marnowania czasu. Żadnego rozwlekania zadań i działania na spokojnie. Lista rzeczy do zrobienia i stopniowe, ale błyskawiczne rozprawianie się z kolejnymi zadaniami na liście. Oczywiście dobrze jest działać. Produktywność jest na wagę złota. Jednak to dążenie do usprawnień sprawiło, że dla wielu z nas dzień leniwy jest porażką. Nic mi się nie chce? Jak to przetrwać? Mniej produktywny czas to koszmar, z którego należy się szybko obudzić. A co jeśli ten mega produktywny dzień nie może istnieć bez tego leniwego?Gdy nic Ci się nie chce…… przestań otaczać się aurą niezadowolenia z siebie i zacznij stosować zupełnie inną Wykonaj przynajmniej jedno zadanie, które wiąże się z rozwojem każdego dnia zrobisz choć jedną rzecz, która popycha Cię w stronę Twoich zawodowych sukcesów, masz szansę na oddalenie od siebie frustracji. Skąd ta frustracja? Wyobraź sobie, że nie robisz dla siebie absolutnie nic przez dłuższy czas, a marzeń masz całe mnóstwo. Skupiasz się na innych, nie stawiasz przed sobą wyzwań. No tak, cele gdzieś tam są, dawno temu zapisane – wygląda na to, że nie masz szans na ich realizację. Twoja reakcja może być różna – zepchniesz na bok swoje uczucia, które od czasu do czasu będą się ujawniać w różny sposób. Możesz też pokazywać swoją frustrację wszem i wobec – marudząc, płacząc, obwiniając innych za swoją sytuację, jakakolwiek by ona nie była. No właśnie – a każdy mały krok w stronę rozwoju zawodowego, daje Ci nie tylko szansę na sukcesy, ale i na dobre emocje w Twojej Szukaj możliwości wprowadzania zmian. powiedział, że rzeczą niezmienną w życiu jest zmiana. To może przerażać, prawda? Nawet jeśli dążysz do pewnej stałości w życiu, i tak wszystko będzie się zmieniać. Mam jednak dla Ciebie małą propozycję – zamiast ze strachem w oczach czekać na to, co się wydarzy, sam zainicjuj zmianę. Poszukaj jej w domu – ulepsz swoją sypialnię, zajmij się organizacją przestrzeni, zadbaj o dodatki. Znajdź inspirację do własnej metamorfozy – zastanów się w jaki sposób, możesz ulepszyć siebie (fizycznie, duchowo, umysłowo). Jeśli nie zaczniesz ćwiczyć dzisiaj, za miesiąc nie będziesz miał zdrowszego ciała. Jeśli nie zadbasz o panowanie nad agresją już teraz, za jakiś czas nie będziesz mógł czuć się dumny z odmiany, jaka swoje życie, a zmiana nie będzie już niezależna od Planuj rozwój – co zrobisz w tym tygodniu?Planowanie jest dobrem, które prowadzi do realizacji. Zadbaj zatem o to, aby stawiać przed sobą cele nie tylko zawodowe czy związane z osiągnięciami. Wpisz w kalendarz nie tylko spotkania, które Cię czekają, ale i te zadania, które będą podstawą Twojego osobistego rozwoju. stawiaj sobie tygodniowe cele rozwojowe – dzięki temu będziesz dokładnie wiedział, do czego dążysz, skontrolujesz to, a następnie nagrodzisz siebie za realizację swoich drobnych krokówstawiaj sobie tygodniowe cele, ale nie tylko te osobiste. Jeśli masz dziecko – zastanów się, co osiągniecie razem w tym tygodniu (wypad na basen, próba nocnikowania, wspólne malowanie na płótnie – możliwości jest wiele). Taki zabieg nie tylko wpływa na to, co robisz z maluchem, ale i może działać na Twoje poczucie Daj sobie spokój z ocenianiem i krytykowaniem (nawet jeśli krytykujesz TYLKO pod nosem).Daj sobie spokój z negatywnymi emocjami. Szkoda Twojego zdrowia. Jeśli jedziesz samochodem i klniesz na nieuważnego kierowcę, jadącego przed Tobą, wpływasz na siebie. On nawet nie wie, jak podniósł Ci ciśnienie. Jeśli podczas przeglądania facebooka, prychasz z pogardą, patrząc na znajomą, cóż… też zatruwasz sam siebie. Zamiast rzucania jadem w każdą stronę, zastanów się, dlaczego tak naprawdę reagujesz w ten sposób. A potem zajmij się swoim rozwojem. Tak po na podcast!Dzisiejszy podcast jest właśnie o tym, jak działać w te mniej produktywne dni. Wiele zależy od tego, jak widzisz takie momenty w życiu. Czy uznajesz ich istnienie? Pozwalasz sobie na to, aby dopadał Cię taki stan? A może stwierdzisz, że to nie jest żaden straszny stan, ale normalna część życia? Zapraszam do wysłuchania nagrania Nic mi się nie chce – jak działać w takie dni?Posłuchaj podcastuNic mi się nie chce – jak działać w takie dni? Nie tylko Ty tak masz. Coraz więcej osób mówi ostatnio o tym, że ogarnia je apatia i brak sił do działania. A nawet jeśli siły są, to jakiś głos wewnętrzny szepcze w głowie: „Eeee, jaki to ma sens? Nie warto”. Spędzamy w domu więcej czasu niż kiedykolwiek, a coraz mniej nam się chce przygotowywać zdrowe jedzenie, rozmawiać z innymi, czy ćwiczyć. Internet wygrywa we wszystkich konkurencjach. Co się z nami dzieje? Czy to przejdzie wraz z wiosną? Może wraz z pandemią? A może już z nami zostanie? W tym artykule przeczytasz: 1. Brak motywacji. Co jest motorem napędowym naszego życia? 2. Poczucie mocy – do działania potrzebujemy poczucia kontroli, skuteczności i wolności. 3. Wyuczona bezradność. Czego mogą nas nauczyć doświadczenia na psach rażonych prądem. 4. Lock down a bezradność - co się dzieje, kiedy rzeczywistość mówi naszym planom: NIE! 5. Co robić, żeby nam się zaczęło chcieć. Jak sobie przemeblować głowę i jakie kroki podjąć, aby wyrwać się z apatii. Brak motywacji Aby działać, człowiek potrzebuje motywacji, to oczywiste. Motywacja może być zewnętrzna – po prostu musisz coś zrobić, bo boisz się konsekwencji jakie się wiążą z zaniechaniem (np. wyrzucą Cię z pracy, odetną Ci prąd, dziewczyna się obrazi). Motywacja może też być wewnętrzna – robisz coś, bo chcesz, bo samo robienie tego sprawia Ci frajdę, lub oczekujesz pozytywnego dla siebie, czy dla innych rezultatu. Motorem napędowym naszego życia jest połączenie różnych rodzajów motywacji. Generalnie przebiega to tak, że tworzymy jakiś plan na siebie, na życie, na rok, albo tylko na dzisiejszy wieczór i wybieramy sposób działania, który nas zbliży do upragnionego celu. I działamy. Jest tylko jeden warunek – musimy mieć poczucie sprawstwa. ZOBACZ TEŻ: Jak żyć i pracować wydajniej? Poczucie mocy Co to jest poczucie sprawstwa? To jest, ogólnie rzecz ujmując, przekonanie, że masz wpływ na to, co się w Twoim życiu dzieje. Składa się z: poczucia kontroli – „Od tego co robię zależą negatywne i pozytywne wydarzenia w moim życiu.” poczucia skuteczności –„ Jestem w stanie zrobić to, co sobie zaplanowałem.” poczucia wolności – „Mam pełną swobodę decydowania o tym, jaką opcję wybiorę i jaką decyzję podejmę.” Jeśli mamy poczucie, że możemy, damy radę, potrafimy, że wszystko zależy tylko od naszej decyzji i ruszenia tyłka, to jednocześnie rośnie nasza samoocena i życiowy napęd. Wszystkie badania psychologiczne pokazują, że takie nastawienie dodaje energii do działania, podnosi odporność na stres, zwiększa wytrzymałość i wytrwałość. W psychologii to się nazywa wewnętrznym poczuciem kontroli. Mamy setki relacji ludzi, którzy przetrwali niezwykle dramatyczne sytuacje życiowe, w których inni się załamywali (obozy koncentracyjne, wyprawy wysokogórskie, katastrofy itp.) głównie dlatego, że nie stracili przekonania o swoim wpływie na sytuację. Takie przekonanie może być złudzeniem. Wiemy przecież, że nie wszystko od nas zależy – jest mnóstwo obiektywnych okoliczności, które przecież musimy uwzględnić. Ale bez względu na to, do jakiego stopnia jesteśmy uzależnieni od nich, to i tak wewnętrzne przekonanie o własnych możliwościach daje nam nieprawdopodobną siłę. PRZECZYTAJ: Mniej oczywiste objawy depresji Wyuczona bezradność Poczucie wpływu na swoje życie jest wzmacniane przez pozytywne efekty działań – skoro jesteśmy przekonani, ze nam się uda, to z większym prawdopodobieństwem nam się udaje i w rezultacie życie potwierdza nasze przekonania. To jest taki samonapędzający się mechanizm. Co jednak się dzieje, kiedy los nam uparcie daje popalić? Na to pytanie dają odpowiedź eksperymenty, które przeprowadził w latach 60. Martin Seligman obecnie profesor na Univeristy of Pennsylvania, dyrektor Positive Psychology Center. Eksperymenty przeprowadzano na psach (w tamtych latach nie wzbudzało to powszechnego oburzenia), które zamknięto w klatkach i rażono prądem (niezbyt mocno). Psy z pierwszej klatki miały szansę nauczyć się zachowania, które wyłączało prąd. P sy z drugiej klatki nie miały wpływu na nic, mogły się tylko biernie poddawać temu traktowaniu. W drugiej części eksperymentu obie grupy psów również dostawały szoki elektryczne, ale zarówno w jednej, jak i drugiej klatce była możliwość przeskoczenia do bezpiecznego miejsca. Psy z pierwszej grupy, które w poprzednim eksperymencie nauczyły się unikać bodźców, skorzystały z tej możliwości. Psy z drugiej grupy nauczyły się, że nie mają wpływu na to, co je spotyka i biernie poddawały się bólowi. Nawet nie szukały ucieczki, chociaż była taka szansa – stawały się bierne i apatyczne. Jeśli ktoś się zżyma na eksperymenty na zwierzętach, to śpieszę donieść, że podobny eksperyment na ludziach wykonał Donald Hiroto z Uniwersytetu w Oregonie. Ludzie co prawa nie byli rażeni prądem, ale za to przebywali w pomieszczeniu, które było bardzo hałaśliwe. I znów – jedna grupa miała szansę znaleźć sposób na wyłączenie tego dźwięku, a druga była tej szansy pozbawiona. Rezultat był identyczny, jak w eksperymencie z psami. Jeśli nauczymy ludzi (albo psy), że mają kontrolę nad tym, co ich spotyka, będą w przyszłości aktywnie radzić sobie z przeciwnościami. Będą też bardziej optymistyczni i pełni energii. Z kolei, jeżeli przez dłuższy czas doświadcza się sytuacji, w której nie ma możliwości ruchu, pojawia się apatia. Jednym słowem pojawia się stan, który Seligman nazwał „wyuczoną bezradnością”. Seligman na podstawie wyników swoich badań nakreślił symptomy charakterystyczne dla tego stanu: pogorszenie się nastroju, pogorszenie się samooceny, poczucie winy wolniejszy czas reakcji, ogólne spowolnienie ruchów brak motywacji do działania, poddanie się biegowi zdarzeń pogorszenie się funkcji intelektualnych, trudności w koncentracji, problemy z uczeniem się utrata dotychczasowych zainteresowań spadek zainteresowania naturalnymi aktywnościami życiowymi jak jedzenie, czy seks utrata nadziei Lock down a bezradność Wspomnieliśmy na początku, że stan apatii dotyka coraz większej liczby ludzi, nie tylko Ciebie. Prawdopodobnie właśnie pandemia i lock down zafundowały nam największy w ostatnich latach eksperyment (tylko bez rażenia prądem). Okazało się bowiem, że nasze poczucie sprawstwa mocno ucierpiało. Rzeczywistość stawiła opór nie tylko pewnej grupie przedsiębiorców, ale także naszym osobistym planom. Nie mówimy, czy to dobrze, czy to źle. Tak się po prostu zadziało i tyle. Bez względu na to, czy planowaliśmy ślub, podróże, więcej spotkań z przyjaciółmi, naukę tańca, czy przystąpienie do grupy AA, nie udało się dużej części tego zrealizować. Wiele rzeczy można robić online, ale sami wiecie, że to nie to samo. Samo robienie planów, które jest istotnym elementem poczucia kontroli nad własnym życiem okazało się niemożliwe, bo nie da się przewidzieć w dłuższej perspektywie ani aktywności wirusa, ani decyzji władz. Poczucie wolności, czyli przekonanie, że: „Mam pełną swobodę decydowania o tym, jaką opcję wybiorę i jaką decyzję podejmę” też ucierpiało. Dlatego tak dużo ludzi ucieka w apatię i bierne poddanie się temu, co los przyniesie. Co zrobić, żeby nam się zaczęło chcieć? Pisaliśmy już o tym, że poczucie kontroli nad własnym życiem u ludzi dobrze funkcjonujących jest pewnym złudzeniem – nigdy, nawet w najlepszych czasach nie jest tak, że wszystko od nas zależy. Nawet Elon Musk musi się liczyć z tym, że rzeczywistość czasem powie mu: NIE. To co nam dodaje energii to nawet nie jest obiektywna ocena faktów, ale przekonanie o własnej skuteczności. Bo poczucie sprawstwa to stan umysłu. Dlatego najlepiej zacząć przełamywać apatię od przemeblowania własnej głowy. Nic nie trwa wiecznie – spójrz na rzeczy, które Cię gnębią, jako na element przemijającej rzeczywistości. Z nikim się nie umawiałeś, że zawsze będzie dobrze. To się nazywa życie. Nie sztuka działać, kiedy nie ma przeszkód. Prawdziwym wyzwaniem jest działanie w sytuacjach trudnych. To jest pole do uruchomienia swojej kreatywności. Nie obrażaj się na rzeczywistość, bo jej to wcale nie obchodzi. Postawa typu – skoro nie może być tak, jak ja chcę, to w ogóle nie będę nic robił, jest totalnie niedojrzała. Ile Ty masz lat? Planuj, działaj, kończ. Każdy zrealizowany plan, choćby najbardziej błahy przynosi nam satysfakcję i daje napęd do działania. Zmuś się do pierwszego kroku, a każdy następny będzie łatwiejszy. A może potrzebujesz pomocy? Stan apatii może być też sygnałem depresji. Jeśli czujesz, że sam tego nie ogarniesz i nie masz siły na nic, to być może jest to czas na konsultację z lekarzem psychiatrą, albo psychoterapeutą. Podziękuj pandemii – nie musisz się ruszać z kanapy. Wielu z nich udziela porad online. Please add exception to AdBlock for If you watch the ads, you support portal and users. Thank you very much for proposing a new subject! After verifying you will receive points! kapix636358 25 Jul 2022 17:49 54 #1 25 Jul 2022 17:49 kapix636358 kapix636358 Level 1 #1 25 Jul 2022 17:49 Witam, mam problem, ponieważ mam nowego powerbanka Xiaomi 20000mAh. Użyłem go tylko parę razy, już raz go naładowałem i po drugim zużyciu chciałem go naładować i okazuje się że powerbank na nic totalnie nie reaguje. Po podłączeniu go nic się nie dzieje, lampki też nie reagują. Gdy próbuję nim coś naładować też nie reaguje. Przycisk też nic nie powoduje. Nie mam pojęcia co mogło się stać. Proszę o pomoc #2 25 Jul 2022 17:56 DiZMar DiZMar Level 43 #2 25 Jul 2022 17:56 Reklamować u sprzedawcy albo kupić nowy. To są zasadzie rzeczy nienaprawialne. Sprzedaż i serwis kas fiskalnych oraz sprzętu towarzyszącego. Sprzedaż części zamiennych. Porady tylko na forum! Pozdrowienia z Podlasia (nie mylić z napisał/a: fastcar5 2007-05-11 09:58 Mamy już jedno dziecko, ma trzylatka, a za pół roku urodzi się kolejne. Jak sobie wyobrażę, że znowu się zacznie: pieluszki, niewyspanie, złość, nerwy, szczepienia, to chciałabym uciec! Zastanawiam się, jak sobie radzą mamy więcej niż jednego dziecka? Dodam, że żadna babcia, ani ciocia nie wchodzi w grę – wszyscy mieszkają daleko :(( napisał/a: boony 2007-05-17 22:57 OJ mamo to wspaniale miec dzieci jesli tylko ma sie instynkt maciezynski jedni go maja mniej inni wiecej ja mam juz dwojke dzieci i trzecie w drodze wiem ze dam rade bo tak musi byc bo Kocham dzieci i pomimo ze jestesmy zmeczone placzem krzykiem i innymi problemami to to nasz obowiazek dodam ze chyba bylam w gorszej sytuacji pniewaz tez nie mialam z kim zostawic dzieci co wiecej zostalam sama z dwoma maluchami bez pracy i srodkow do zycia po latach bo dzieci juz maja 8i6 lat niczego nie zaloje tylko bardziej je Kocham teraz mam juz inne zycie i trzeciego malucha w brzuchu badz zawsze dobrej mysli i pomysl ze jutro bedzie lepiej pa napisał/a: pineska 2007-05-22 21:25 wszystko oddałabym za dziecko. interesuje mnie adopcja ze wskazaniem. gdyby ktoś znał kobietę gotową do oddania dziecka, będę najszczęśliwsza na świecie gg10073104 napisał/a: fastcar5 2007-05-23 10:29 Pineska, trzymam kciuki! napisał/a: fastcar2 2007-05-23 14:34 Mi tez sie nic nie chcialo w pierwszym trymestrze, to sprawka hormonow, nie przejmuj sie. Potem za to dostalam takiego “palera“, ze przeprowadzke zalatwolam we wlasnym zakresie, malz stal i podziwial! napisał/a: pineska 2007-05-23 14:47 dzięki za wsparcie, dajcie znać jak usłyszycie coś o "niechcianej dzidzi" - Boże jak to brzmi! napisał/a: Becia8 2007-05-23 21:51 pineska napisal(a):wszystko oddałabym za dziecko. interesuje mnie adopcja ze wskazaniem. gdyby ktoś znał kobietę gotową do oddania dziecka, będę najszczęśliwsza na świecie gg10073104 Polecam najbliższy ośrodek adopcyjny. Ja i mój mąż w zeszłym roku w sierpniu wystąpiliśmy o adpocję. w lutym już mieliśmy synka. Po dwóch tygodniach zabraliśmy go do domu wraz z nowym aktem urodzenia i historią chorób oraz książeczką zdrowia przekazaną z domu dziecka. To najwspanialszy i najbardziej wyczekany chłopiec. A co najlepsze, w listopadzie urodzi się nasze dziecko -moje i mojego rzekomo bezpłodnego (aczkolwiek zrelaksowanego i odsuniętego od presji posiadania potomstwa) męza. Powodzenia i nie zniechęcaj się. W tych ośrodkach jest świetna "obsługa" i wszyscy są chętni by pomóc Tobie i Twojemu przyszłemu dzieciaczkowi. myślę, że to lepsze. I pewniejsze. Dziecka nie kupisz na papierze, a kiedy ktoś będzie nosić potencjalnie Wasze dziecko, zawsze może się rozmyślić. Trzymam kciuki :) napisał/a: andzia244 2007-05-24 13:13 Dzewczyny mi to zupełnie nic się nie chcialo tylko spać i spać wszystko mogłam oddać za sen :) Ciążę przeszłam nawet dobrze do 7m-ca w 8 dostalam zatrucie ciązowe bylam opuchnięta jak balon z tąd wczesniejszy poród i wcześniak, który ma teraz latka i ma tak nie spożyte pole energii że ciężko za nim nadążyć. śmieję się , że wyssał ze mnie wszystkie siły witalne. Coraz częściej zadaje mi pytanie kiedy będzie miał braciszka lub siostrzyczkę, mowię nie długo i ciągle zwlekam ciężko mi jest podjąć decyzję. Chcę ale znajduję wymówki, że studia, że nie ta praca, a kiedy mi się bedzie chciało?? Czy Wy też miałyście takie obawy??????????? napisał/a: kasiajez 2007-05-26 23:41 hej. ja mam podobny problem. jestem w 5 miesiacu ciazy i tez mi sie nic nie chce. tylko czekam kiedy przestane pracowac. wszystko robie z trudem. a dopiero poczatek przede mna. wiec uszka do gory, bo chyba to normalne jest. poza tym przytlacza cie drugi maluszek i potrzebujesz pomocy w malych pierdolkach. wszystko bedzie ok:) :) napisał/a: katarzynaXodrzywolska 2007-06-06 10:07 Dziewczyny, jestem w drugim miesiącu ciąży i tak jak Wam nic mi się nie chce, no może oprócz spania. Z pierwszym dzieckiem czułam się wręcz wspaniale, ale pewnie dlatego, że tamten okres był dla mnie bardzo ciężki. Teraz za to nadrabiam zaległości. Chciałabym się Was zapytać o to jakie ćwiczenia mogę wykonywać w pierwszym trymestrze ciąży, tak aby nie zaszkodzić dziecku, a troszkę podmodelować swoją swylwetkę przed powiększeniem brzuszka. Dzięki napisał/a: mamuXka123 2007-06-26 19:53 Dziewczyny trzeba się trochę zmobilizować i mimo braku chęci do wszystkiego trzeba wziąść się w garść. Pamiętajcie że dużo ruchu ma dobry wpływ na poród. Ja posłuchałam mojej mamy i pierwszego syneczka rodziłam 1 godz. a drugiego 25 min. napisał/a: mamuXka123 2007-06-26 19:55 Dziewczyny trzeba się trochę zmobilizować i mimo braku chęci do wszystkiego trzeba wziąść się w garść. Pamiętajcie że dużo ruchu ma dobry wpływ na poród. Ja posłuchałam mojej mamy i pierwszego syneczka rodziłam 1 godz. a drugiego 25 min.

nic mi sie nie chce